Woda
Woda, którą dostarcza MPWiK pochodzi przede wszystkim z gór. Pobierana jest ona z rzeki Oławy zasilanej z kolei przez Nysę Kłodzką. Źródła tej ostatniej znajdują się w Sudetach. Górska woda stanowi 99 procent surowca wykorzystywanego przez MPWiK. Pozostały 1 procent to woda z ujęcia głębinowego w Leśnicy, która trafia do mieszkańców tego osiedla.
Wody z Oławy i Nysy Kłodzkiej dzięki systemowi przerzutowemu w Michałowie niedaleko Opola łączą się, a następnie trafiają do dwóch wrocławskich Zakładów Uzdatniania Wody: „Mokry Dwór” i „Na Grobli”. Do tego pierwszego bezpośrednio, do zakładu "Na Grobli" po wstępnym oczyszczeniu na terenach wodonośnych.
Woda w obu zakładach jest oczyszczana przez nowoczesne filtry piaskowe i węglowe. Następnie poprzez liczącą ponad 1844 kilometry sieć wodociągową trafia do mieszkań wrocławian oraz kilku podwrocławskich miejscowości, m.in. Oławy, Długołęki, Świętej Katarzyny i Kobierzyc. Dzięki ciągłym inwestycjom w modernizację obu zakładów i sieć dystrybucji, smak wody z roku na rok poprawia się. Spełnia ona najbardziej rygorystyczne normy, a swoimi parametrami nie ustępuje wodzie dostarczanej mieszkańcom wielu miast europejskich.
Mimo niedoboru wody w naszym kraju, wrocławianom susza w kranach nie grozi. Miasto chronione jest bowiem przez dwa zbiorniki retencyjne na rzecze Nysa Kłodzka - „Głębinów” i „Otmuchów”. Zgromadzona w nich rezerwa 5 miliardów litrów gwarantuje normalne zaopatrywanie Wrocławia nawet przez kilka miesięcy katastrofalnej suszy.
Na spory wzrost zapotrzebowania wody MPWiK też jest przygotowane. Wydajność zakładów uzdatniania „Mokry Dwór” i „Na Grobli” pozwala jeszcze niemal dwukrotnie zwiększyć jej dostawy. Dzisiaj każdy wrocławianin w ciągu doby zużywa średnio 116 litrów wody, czyli mniej więcej tyle ile mieści się w napełnionej do połowy wannie. Średnie zużycie wody z roku na rok jednak spada. To zasługa coraz większej popularności wodooszczędnego sprzętu AGD. Nie bez znaczenia dla tego faktu są także inwestycje MPWiK w sieć wodociągową. Dzięki nim straty wody spowodowane przez awarie są o wiele mniejsze niż kilka lat temu.

